W sezonie 2007/2008 na serial "Samo Życie" zapraszamy od poniedziałku do piątku o godz. 19:30.


Wielki finał już w sobotę




Piotr Polk jest pierwszym finalistą drugiej edycji JAK ONI ŚPIEWAJĄ. Kto będzie mu towarzyszył w wielkim finale programu? O to rywalizują nasze panie - Joasia Liszowska i Patricia Kazadi. W minionym odcinku to właśnie Piotr Polk otrzymał BRYLANTOWEGO JOKERA. I chociaż to wyróżnienie zapewniło mu miejsce w finale, to jednak oceny jury, pozwalają stwierdzić, że Piotr nie znalazł się w nim przypadkiem. Za trzy muzyczne wykonania uzyskał najwyższą średnią spośród wszystkich występów minionego wieczoru. Rudi zauważył, że wszystkie piosenki wykonywane przez Piotra stają się perełkami. Nasz czarodziej dźwięku i dżentelmen rocka, jak zwykle został doceniony za styl, klasę i klimat. Która z pań znajdzie się razem z Piotrem w wielkim finale programu? Trudno jest stwierdzić, gdyż jak powiedziała do naszych półfinalistów Edyta Górniak: „Każdy z was jest wysmakowany na swój sposób.”

A wielki finał już dzisiaj na antenie Polsatu o godzinie 20:00! Serdecznie zaraszamy!

2007-12-15 11:16:55 skomentuj (12)
Ewa Błaszczyk- Pierwszy raz czuję spokój




Jej życie to nieustanna walka o zdrowie córki. Walczy nie tylko o Olę. By pomóc dzieciom z urazami mózgu, założyła fundację "Akogo?". Właśnie mija pięć lat od jej powstania. 26 listopada dzięki sile Ewy Błaszczyk rozpoczyna się budowa kliniki. Jak jej się udaje zachować pogodę ducha, tłumaczy "Gali" w swoim domu na warszawskich Bielanach.

Dom Ewy jest jasny, z klimatem. Duże okna, zawsze odsłonięte. W salonie pianino, na którym czasem gra Mania, i świeże kwiaty po niedawnych urodzinach Ewy. Wszędzie bardzo dużo zdjęć małych bliźniaczek, z czasu kiedy Ola była jeszcze zdrowa: dziewczynki na pokazie mody, w Tatrach, nad Morskim Okiem. Zawsze razem. Ewa, pełna nadziei, opowiada o ostatniej wizycie w klinice "Neurovita" w Moskwie. To jedyne miejsce na świecie, gdzie układ nerwowy leczony jest za pomocą komórek macierzystych. "Musiałam to zrobić. Znowu czuję, że otwiera się nowa droga, ale nie wiem, dokąd ona prowadzi" - mówi.

GALA: Niedawno powiedziałaś, że twoje życie znowu pofrunęło.

EWA BŁASZCZYK: Zrobiło się jaśniej. Mam więcej energii, siły, chce mi się żyć. Najważniejsza jest oczywiście Ola, ale wszystko, co jest wokół, też dobrze idzie.

GALA: To znaczy?

E.B.: Przestałam się spieszyć. Myślę oczywiście o przyszłości, coś robię, na coś czekam. Ale po raz pierwszy od dawna poczułam spokój. Czasami mam wrażenie, jakbym wróciła do siebie z wczesnej młodości, gdy wierzyłam, że wszystko jest możliwe.

GALA: Czujesz, że życie zmienia się na lepsze?

E.B.: Tak, ale przede mną wielki znak zapytania i kompletny brak planu. Wszystko jest kruche, mogę tylko bardzo chcieć i pracować.

GALA: Już trzy razy byłaś z Olą w Moskwie na podaniu komórek macierzystych. Jest lepiej?

E.B.: Pierwsze zmiany zobaczyłam już w maju, po pierwszym podaniu. Ciało Oli stało się luźniejsze, łatwiej je rehabilitować. Inaczej przełyka, ma więcej siły, żeby zakasłać, płacze ze łzami. Ale też śmieje się głośno, z dźwiękiem. Bardzo czekam na Święta, na Nowy Rok.

GALA: Bo Ola dostanie w grudniu podwójną dawkę komórek?

E.B.: Tak, znowu jedziemy do Moskwy 6 grudnia. Myślę, że coś się powinno stać, takiego bardziej namacalnego. Czasem niecierpliwię się, tak bardzo bym chciała...

GALA: Widzieć efekty? Twarz Oli wyraźnie się zmieniła. Uważnie patrzy, przytomnie. Masz wrażenie, że chce coś powiedzieć?

E.B.: Staram się tego nie komentować. Uważnie obserwuję. Widzę we wzroku, mięśniach twarzy, w przyspieszonym oddechu, że Ola chce się do nas przebić...

GALA: Wraca świadomość?

E.B.: Nie, jeszcze chyba nie. Najbardziej widzę tę jej chęć. Bardzo uważnie słucham ludzi, którzy wyszli ze śpiączki. Wiem, jak ważne jest, żeby do człowieka w takim stanie dużo mówić, przywoływać pozytywne wspomnienia, głębokie emocje. To pobudza u niego chęć do życia, która determinuje procesy w organizmie.



GALA: Widziałam, jak żywo Ola reaguje, kiedy terapeutki mówią jej o ukochanej babci Klapci, o ostatnich przed chorobą wakacjach w Grecji.

E.B.: Opowiadamy Oli o tych chwilach, kiedy się cieszyła, była z czegoś dumna. Przed każdym lotem przypominam jej, jak bardzo to lubiła. Kiedy wracałyśmy z Santorini, rok przed wypadkiem, wchodziła do kabiny pilotów, zadawała mnóstwo pytań, a potem chciała podziękować i dla każdego coś rysowała. Ola była bardzo śmiała. Tłumaczyła Mani, żeby się nie bała latać. Znakomicie znosi teraz każdą podróż do Moskwy, widzę, jak bardzo się cieszy. Myślę, że Ola chce, żeby ją dalej poddawać terapii.

GALA: Mania mówi, że musi się udać. Ty bronisz się przed takim myśleniem?

E.B.: Staram się nie myśleć, nie rozmawiać na ten temat. Co ja tu mogę? Nic... Bardzo walczę, staram się, wykonuję codzienną pracę. Ale nie będę mówić o końcu tej drogi, bo go nie znam.

GALA: Nigdy nie pozwalasz sobie na pozytywne wyobrażenia?

E.B.: Wręcz sobie zabraniam, zamykam temat.

GALA: Komórki macierzyste pobrano Oli 11 maja, dokładnie w siedem lat od wypadku...

E.B.: Myślę, że to nie może być zwykły zbieg okoliczności... Ktoś kiedyś powiedział, że Oli pomoże dwóch profesorów, ale nie w Polsce. I tak się dzieje. Ja już dawno złożyłam wszystko w ręce Pana Boga. Ola wytrzymała bardzo długo. Trudno mi o tym mówić, to jest dla mnie za intymne. Słowa niczego nie oddadzą.

GALA: Kiedy zbliżał się 2007 rok, czułaś, że coś się wydarzy. Co czujesz teraz?

E.B.: Całkowicie zmienił się kierunek naszego życia. Teraz jest światełko, po raz pierwszy od dawna. Dziękuję za to, bo wiem, że nic się nie należy.

GALA: Chcemy myśleć, że czasem należy się nagroda...

E.B.: Wszystko jest darem. Myślę, że cudowna jest ta nieprzewidywalność życia.

GALA: Ten dom był kiedyś bardzo szczęśliwy, kiedy żył Jacek, Ola była zdrowa. Było gwarno, wesoło?

E.B.: Zawsze było dużo ludzi. Przy tym stole każdy z nas miał swoje miejsce. Ja siedzę teraz na krześle Jacka, ty na moim. Usiadłam tutaj zupełnie bezwiednie.

GALA: Stół jest w domu ważny?

E.B.: Bardzo, żeby zapalić na nim świece, usiąść razem każdego dnia. Rozmowa przy stole, oczy drugiego człowieka są bezcenne. U mojego przyjaciela Józka Wilkonia jest ogromny stół, na cały salon. Uwielbiam go, jak myślę o tym domu, to widzę stół i ludzi.

GALA: Zbieraliście się wszyscy przy śniadaniu?

E.B.: Nie tylko, jak była z nami babcia Klapcia, mama Jacka, to staraliśmy się też jeść razem obiad. Często robiliśmy kolacje dla przyjaciół. Pamiętam, że bardzo zastanawialiśmy się, co kto lubi, jaki prezent mu przygotować, żeby się ucieszył.

GALA: Co widzisz z tamtego życia?

E.B.: Ruch, radość, nadzieję na przygodę, fajne dalsze życie. To do mnie wraca. Razem planujemy, gdzieś musimy jechać, coś zrobić. Jacek nas pakuje, Ola się śmieje.

GALA: Jaka była Ola?

E.B.: Uwielbiała rysować. Nawet na ścianach w domu, tak zaczynała dzień. Była wesoła, pogodna, śmielsza od Mani. Taka desperatka, łobuzica. Z jednej strony odważna, a z drugiej strasznie coś przeżywała. Jak po południu usłyszała złą bajkę, wiadomo było, że będzie krzyczeć w nocy, budzić się. Zaskakujące. Dużo o tym myślę. Trauma, którą przeżyła siedem lat temu podczas wypadku, gdy dusiła się tabletką, ciągle w niej jest. Czy ona nie jest zatrzaśnięta w jakimś strasznym lęku, bez świadomości czasu? Stale to przeżywam. Jak połykam tabletkę, jestem u dentysty i muszę usiąść, by przełknąć ślinę.

GALA: Jak to odblokować?

E.B.: Albo chemią, albo jakimś szokiem. Ciągle za mało wiemy o możliwościach mózgu. Ola ma zajęcia z komunikacji pozawerbalnej. Na różne sposoby próbujemy dotrzeć do jej świadomości.

GALA: W domu jest bardzo dużo zdjęć zdrowej Oli. To nie boli?

E.B.: Nigdy po wypadku ich nie schowałam. Zawsze tu stały i stoją. Podobnie zresztą jak zdjęcia Jacka. Nie robię rzeczy sztucznych. Może to kogoś dziwić, peszyć. Ale ja taką Olę, jak na tych zdjęciach, mam w sobie, więc dlaczego mam ją chować?

GALA: Nigdy po wypadku nie chciałaś się stąd wyprowadzić?

E.B.: Wiele osób mi tak radziło, ale ja nigdy nawet przez moment tak nie pomyślałam. To jest moje miejsce na ziemi, lubię tu być. Pamiętam, jak z Jackiem sadziliśmy drzewa, one rosły razem z dziewczynkami. Dzisiaj za oknem mam ogromne modrzewie. Lubiliśmy razem siedzieć w ogrodzie. Często wyobrażaliśmy sobie, jak to będzie, kiedy się zestarzejemy... Wcześniej miałam kilka domów, ale dopiero z tym czuję się zrośnięta.

GALA: Mieszkasz tu już 15 lat. Co cię urzekło, jak zobaczyłaś to miejsce po raz pierwszy?

E.B.: Kiedy przyjechałam tu pierwszy raz, miałam nogę w gipsie. Jacek z moim bratem Tomkiem wnieśli mnie na siodełku splecionym z własnych rąk. Gryzły komary, dom był całkiem zrujnowany, wymagał ogromnego remontu. Mnie to nie przeszkadzało.

GALA: Co lubisz w swoim domu najbardziej?

E.B.: Trudne pytanie. Lubię, jak Mania tu jest, na mnie czeka, pali się w kominku. Ale tak naprawdę czuję, że nie mam domu... Mam swoje miejsce, bardzo dobrą bazę do pracy.

GALA: Żeby to był dom... to?

E.B.: Dużo musiałoby się zmienić. Z Olą. Ktoś by jeszcze musiał czekać... Nigdy nie potrafiłam być sama i teraz też nie potrafię. Ale będzie, jak będzie.
Konto fundacji "Akogo?": 02 109010560000 0000 0612 1000 

/źródło Gala/

Tekst Alina Mrowińska
Nr 45/2007, od 5 do 11 listopada


2007-12-15 11:06:09 skomentuj (1)
Jak oni się kochają- cz.2



– Złośliwi komentowali, że się Pan z premedytacją wżenił w dobrą aktorską rodzinę.

Piotr:
Powiem więcej. Tutaj sąsiedzi mówili do mnie: „Panie Wołłejko”. Bo jak aktor, to musi być Wołłejko. Nawet mi to imponowało.
Magda: Nazywały go tak starsze panie, pamiętające mojego ojca.
Piotr: Wolę już Wołłejkę niż pana „Polaka”.
Magda: Bo w ten sposób też przekręcają jego nazwisko.
Piotr: Teraz przekręcają coraz rzadziej. Oto jak wielki wpływ na popularność ma program  „Jak oni śpiewają”. Dotąd byłem kojarzony głównie z moimi postaciami serialowymi. Wołali na mnie: „O, Ryszard”. „O, Majewski”. Albo pisali listy: „Piotr Majewski”. A ja w serialu „Samo życie” daję przecież bohaterowi tylko twarz.
Magda: Niedawno na bazarze staroci usiłowałam targować się i mówię do sprzedawczyni: „Gdyby był tu ze mną mąż, na pewno by pani trochę opuściła”. Na co ona: „Cooo??? Ten aktor??? W życiu!!! Nienawidzę tego Majewskiego. Przez niego nie mogę »Samego życia« oglądać, tak mnie denerwuje. Niech pani coś z nim zrobi, żeby był lepszy. Jeszcze bym mu podbiła cenę. To bydlak!”. I nie chciała uwierzyć moim zapewnieniom, że Piotr jest dobrym człowiekiem.

– Wykorzystajmy więc okazję i powiedzmy, jaki jest Pani mąż?

Magda:
Jest ciepły, opiekuńczy. Daje mi poczucie bezpieczeństwa. To wszystko prawda, bo inaczej bym z nim nie była. I żałuję, że nie spotkaliśmy się wcześniej. Ale być może wtedy, tak jak mówił, nie byłby gotowy do takiej miłości?

– Czy tak sobie wyobrażaliście Wasz związek 14 lat temu?

Magda:
Na początku myślałam: „Boże, daj nam przynajmniej 20 lat w takim szczęściu przeżyć”. Teraz myślę: „To jeszcze tylko 6 mamy przed sobą? Tak mało?” Wtedy 20 lat wydawało mi się wiecznością. Każdego dnia dziękuję dobrym aniołom, że postawiły na mojej drodze Piotra. 
Piotr: Ja sobie wtedy niczego nie wyobrażałem. Nie umiem tak bardzo wybiegać w przyszłość. Chciałbym jednak, by to, co mamy, trwało wiecznie. Aż w końcu będziemy tak starzy, że oboje zapomnimy, jak mamy na imię. Nie chcę niczego planować, bo wtedy Bóg się z nas śmieje. Po prostu powtarzam sobie: „Chwilo, trwaj”.

– I będziecie tak sobie spokojnie żyli od roli do roli?

Magda:
I od sztuki do sztuki. A właściwie od komedii do komedii. Napisałam już kilka, a dwie z nich – „Klub hipochondryków” i „Klub 2, czyli coś dla ducha” – są aktualnie wystawiane w teatrze. Niesamowite uczucie słyszeć wymyślone przez siebie zdania wypowiadane przez aktorów na scenie i wybuchy śmiechu na widowni.
Piotr: W naszym zawodzie nie można spokojnie żyć.
Magda: Jeśli znajdujemy spokój, to tylko w domu na kanapie. Pytała pani o tych 14 lat. Według mnie jest tak, jak było na początku, tylko o wiele bardziej…
Piotr: Oprócz tego, że się kochamy, to jeszcze się szanujemy.
Magda: Trochę czasami się spieramy, ale nigdy nie powiedzieliśmy sobie czegoś, czego byśmy później żałowali.
Piotr: Jestem zły tylko wtedy, kiedy Magda zapomni zabrać ze sobą telefon i nie wiem, co się z nią dzieje.
Magda: A ja wtedy, gdy ty go wyłączasz, bo myślę, że stało się coś okropnego.
Piotr: Nie możemy się kłócić, bo nasz pies tego nie znosi. Od razu reaguje.
Magda: Felek to nasz papierek lakmusowy. Przywykł do spokoju i ciszy.
Piotr: Gdy czasem uczymy się  roli, podnosząc głos, pies wchodzi między nas, usiłując doprowadzić do zgody. Przy nim też nie możemy oglądać meczu, bo Felek połamie sobie nogi, biegnąc na pomoc.
Magda: A w ogóle szkoda życia na kłótnie.

– Nie macie dzieci, a bylibyście świetnymi rodzicami. Przepraszam za wścibstwo.

Piotr:
To bardzo intymna sprawa. Nie chodzi o to, że nie chcieliśmy. Po prostu los zadecydował inaczej.
Magda: Los albo daje, albo nie. Nie można się przeciw niemu buntować.
Piotr: I na siłę zmieniać jego decyzji.
Magda: Na szczęście dzieci w naszej rodzinie mamy pod dostatkiem.
Piotr: I bardzo je kochamy.
Magda: Gwiazdy kina przedwojennego mawiały, że nie mają dzieci, bo rodzą swoje role. Ja „rodzę” swoje sztuki. I z dumą myślę sobie, że coś po mnie zostanie.
Piotr: Tak jak po mnie meble! (Śmiech). O sztukach Magdy i o moich meblach moglibyśmy opowiadać w nieskończoność.

– Ale mieliśmy rozmawiać o miłości…

Piotr:
Jeżeli o miłości może świadczyć wspólna sypialnia, to nadal ją mamy. I mówię Magdzie, że ją kocham. 
Magda: Ja też, ale tylko dwa razy dziennie. Piotr ma do mnie o to pretensje.
Piotr: Ale tylko w żartach.

– Zdrada nie wchodzi w rachubę?

Piotr:
Po co mam zdradzać? I głupio psuć to, co jest między nami.
Magda: Gdy poznałam Piotra, zamknęłam furtkę do mnie i wyrzuciłam klucz. Nie chcę go szukać. Bo wiem, że Piotr nie zrobi niczego, co by mnie zabolało. Owszem, obejrzy się za ładną dziewczyną. Ale i mnie czasem spodoba się ładny chłopak.
Piotr: To znaczy, że jesteśmy normalni i zdrowi.
Magda: Jesteśmy tacy nienormalnie normalni.

– Chciałabym usłyszeć od Was to samo za 10 lat.

Magda: Jak Bozia pozwoli, to za 10 lat będziemy ze sobą 24 lata.
Piotr: Ale nie sądzę, by to coś między nami zmieniło.
Magda: Podstawą życia we dwoje jest zaufanie. I przyjaźń.
Piotr: My naszą miłość wzbogacamy o przeżyty razem czas. Gdy ktoś nam mówi: „To niemożliwe, żeby wam się ciągle to samo podobało, żeby to samo sprawiało wam przyjemność”, nie rozumiemy, o co mu chodzi. A dlaczego nie można mieć wspólnego mianownika? Jest taki utarty slogan, że przeciwieństwa się przyciągają. Guzik prawda. Byłem przeciwieństwem mojej poprzedniej żony. I co? Najpierw się przyciągnęliśmy, a potem rozlecieliśmy się na kawałeczki.
Magda: Ale i u nas są różnice. Gdy oglądamy, siedząc na kanapie, film sensacyjny, to ja zasypiam. A gdy komedię romantyczną, to zasypia Piotr. Nudzi go fikcyjna miłość.
Piotr: Bo wolę prawdę, którą odnaleźliśmy między nami. Dlatego nie boimy się tych lat, jakie mamy przed sobą…

/źródło Viva/

2007-12-14 22:16:37 skomentuj (1)
Jak oni się kochają


Wiele lat temu byli bohaterami skandalu. O rozwodzie Piotra rozpisywały się gazety. Ich miłości nie dawano szans.



Przetrwali. Dziś mówią: „Nie ma takiego błędu i takiej lekcji, które byłyby niewarte tego, co mamy teraz”. O swoim związku opowiadają po raz pierwszy.

- Śpiewa Pan w piosence Joe Dassina: „Gdybyś nie istniała, musiałbym cię wymyślić”…

Piotr Polk:
To jedna z najpiękniejszych piosenek. Wydaje mi się, że jest w niej zawarta cała prawda o wspólnym życiu dwojga ludzi. Myślę, że takiej piosenki nie mógłby napisać 17-latek.
Magda Wołłejko: Do tej prawdy trzeba dojrzeć. Żeby wiedzieć na pewno, kogo się szuka.

– Jak się ma 20 lat, można się pomylić?

Magda:
Ja się pomyliłam.
Piotr: Ja też się pomyliłem.
Magda: Ale wtedy wydawało się, że to nie pomyłka. Bo gdy się zakochujemy, to myślimy, że na zawsze. Ale czy słowo „zawsze” istnieje?
Piotr: Ono jest wymyślone dla potrzeb literatury, poezji. Nie należy do nas. To przewrotność Pana Boga, że największy rozum dał człowiekowi, który już przeżył całe życie.
Magda: Każdy z nas uczy się na błędach i każdy musi je popełniać, żeby wyciągnąć z nich lekcje dla siebie.
Piotr: Nie ma takiego błędu i takiej lekcji, które byłyby niewarte tego, co mamy teraz. A z drugiej strony – uważam, że każdy błędny krok,  każdy cios dodaje życiu wartości, uczy cenić to, co jest ważne.

– Kilkanaście lat temu byliście bohaterami „skandalu”. O rozwodzie Piotra rozpisywały się wszystkie gazety. To była ta gorzka lekcja?

Magda:
Jaki skandal? Odkąd istnieje świat, ludzie się schodzą, rozchodzą, kochają, nienawidzą. To zdarzyło się przecież 14 lat temu.
Piotr: Stare dzieje. W porównaniu z tym, co się teraz wypisuje, to była piaskownica.
Magda: Nigdy zresztą nie mówiliśmy na ten temat. Nie komentowaliśmy żadnych „doniesień”. Za bardzo sobie cenimy nasze życie prywatne.
Piotr: A czas zrobił swoje. Emocje opadły. Z moją byłą żoną utrzymujemy kontakty. Nie przechodzimy na drugą stronę ulicy, gdy się przypadkiem spotkamy.
Magda: To nie było tak, że się w sobie zakochaliśmy i dlatego porzuciliśmy tamte życia.

– Poprzednie życie się porzuca, bo coś w nim kuleje?

Piotr: 
Właśnie tak.
Magda: Piotr mówi, że jeśli ma się szczęście w domu, to nie ma powodu szukać go na innym podwórku.
Piotr: Magdę znałem z widzenia dużo wcześniej, ale spotkaliśmy się dopiero przy próbach do „Ślubów panieńskich”.
Magda: A ja Piotra zapamiętałam z kabaretu Jana Pietrzaka, gdy śpiewał z Wojtkiem Malajkatem.  Kilka dni później zobaczyłam go, gdy stał samotnie pod ścianą na jakimś bankiecie. Pomyślałam sobie: fajny facet, przystojny. W moim typie! Ale do miłości była jeszcze bardzo daleka droga. Miłość polega na tym, że poznaje się kogoś od środka, jego duszę. To, co myśli, jak czuje, jak mówi. I czy jest w tym do nas podobny.

– Wasza miłość zaczęła się podobno za oceanem?

Piotr: 
Tak, wyjechaliśmy z przedstawieniem do Ameryki  i tam mieliśmy więcej czasu, by się poznać.
Magda: Ale mnie zdarzyło się przedtem coś dziwnego. Rok wcześniej miałam trudną sytuację rodzinną. Poszłam pierwszy raz w życiu do wróżki. Powiedziała mi wiele zaskakujących rzeczy, a na zakończenie dodała, że swoją największą miłość spotkam za oceanem. A ja wtedy zupełnie nie miałam głowy do miłości. „Jaka miłość?” – pytam. „Miłość życia!!! I niech pani to sobie zapisze dużymi literami”. Zapisałam. Wszystko się spełniło! Od tej pory nie chodzę do wróżek, boję się.
Piotr: Ja nigdy nie chodziłem. Raz tylko wybrałem się do numerologa. Noszę natomiast pierścień Atlantów. Magda też nosi.

– Chroni przed złymi mocami?

Piotr:
Nie uwierzy pani, ale naprawdę chroni. Kiedyś byłem na Śląsku. Jak zwykle robiłem tam jakieś meble – to moja pasja. Po pracy wsiadłem do samochodu i nagle przypomniałem sobie, że zostawiłem ten pierścień na szafce. Wróciłem więc po niego. Trwało to może 30 sekund, zanim ruszyłem w drogę. Była fatalna pogoda. 20 kilometrów dalej na ostrym zakręcie jadący z przeciwka samochód wpadł w poślizg i wylądował w zbożu. Gdybym wyjechał, jak planowałem, zderzylibyśmy się. Pierścień mnie uratował.
Magda: Nie zdejmujemy ich odtąd.

– Niektóre zderzenia są znaczące dla przyszłości. Wy też się „zderzyliście”.

Piotr:
Jestem przekonany, że gdybyśmy się „zderzyli” 10 lat wcześniej, to nie byłoby to. Byliśmy wtedy niedojrzali.
Magda: Ja nie wiedziałam, czego chcę od życia, kogo szukam, co chcę znaleźć w mężczyźnie. Kiedy spotkałam Piotra, już miałam świadomość, że chcę poczuć się po prostu słabą kobietką, którą ktoś weźmie za rękę i poprowadzi, a przy okazji przytuli. 
Piotr: Byłem idealny do tego z moimi śląskimi korzeniami. Na Śląsku jest ścisły podział ról – mężczyźni zajmują się męskimi sprawami, a kobiety – kobiecymi.
Magda: Piotr był moim największym zaskoczeniem. Spotkałam mężczyznę, który spełnił moje oczekiwania jako kobiety – to jedno. A po drugie okazało się, że potrafi mi wszystko w domu zapewnić. Począwszy od wbijania gwoździ, po robienie pięknych mebli. Czego się dotknie, to mu wychodzi. Ostatnio zabrał się też za gotowanie. Zaczyna od omletów.
Piotr: Człowiek najwięcej wynosi z domu rodzinnego. Widziałem, jaki jest stosunek mojego ojca do mojej matki. Udało im się w życiu. Mnie się nie udało na początku. Ale to nie znaczy, że tego nie przeżyłem, że rozwód spłynął po mnie. Jestem potwornie wrażliwy, ale mam jednak też twardy charakter. Mogę popłakać na „Titanicu”, ale mam twardą dupę, jestem Ślązakiem. Moja śląskość ciągle się we mnie odzywa.
Magda: Byłam zdziwiona przy pierwszej wizycie u Piotra w domu, że to mężczyźnie pierwszemu podaje się obiad. Potem zrozumiałam, że to głowa rodziny i ją trzeba najpierw nakarmić. Mężczyzna przynosi łup, a kobieta ma troszczyć się o ognisko domowe.
Piotr: I nie należy tego zmieniać. Magda szybko to pojęła (śmiech).

– Twarde śląskie reguły. Mama pewnie miała do Pana żal o rozwód?

Piotr:
Na pewno ją to bolało. Każdą matkę boli, gdy synowi komplikuje się życie.
Magda: Pamiętam pierwszą rozmowę, gdy mama zadzwoniła do Piotra i on powiedział jej o mnie. Jedyne pytanie, jakie zadała, brzmiało: „Czy ta pani będzie ci gotowała?” Ta pani więc przejęła się i gotuje. I robi to z miłością.
Piotr: Wspólne gospodarstwo zaczęliśmy prowadzić dopiero po roku. To nie było zachłyśnięcie się sobą, zapomnienie o wszystkim i wszystkich.
Magda: Bardzo nieodpowiedzialne byłoby, gdybyśmy z dnia na dzień zmienili swoje życie. Musieliśmy je najpierw przemyśleć.

– Dlatego pobraliście się dopiero po siedmiu latach? Ostrożność?

Magda:
Chcieliśmy wyprzedzić  pierwszy kryzys, który podobno przychodzi po siedmiu latach. I przekonać się, czy go przechytrzymy.  Piotr: Podstęp się udał. Kryzys nie przyszedł. Następny powinien być teraz. Ale i jego nie ma.
Magda: Napisano wprawdzie, że się chyba rozstajemy, bo nie bywam na widowni w „Jak oni śpiewają”, kiedy Piotr występuje. A ja zawsze jestem, lecz mnie nie raczono zauważyć. Siedzę wśród publiczności podczas każdego programu. Irytuje mnie to, co piszą, ale trzeba się uodpornić.
Piotr: Nie mamy na to wpływu.

– Jest Pani starsza od męża o siedem lat?

Magda:
Jeżeli już o tym mówimy, to o sześć albo nawet mniej... nie pamiętam. Nigdy nie rozmawiamy na temat wieku. To nie ma żadnego znaczenia.
Piotr: Nieważne, ile mamy lat. Tylko to, że trafiliśmy na siebie w idealnym momencie. Znaleźliśmy w sobie to, czego nam brakowało wcześniej.
Magda: Zrobiłam ci wtedy wspaniały masaż karku, prawda, kochanie? Teraz też czasami ci go robię. Ale to Piotr ma ręce, które leczą. Przyłoży mi dłoń i ból mija.
Piotr: Proszę, nie mówmy o mnie.
Magda: To mówmy o tym, co w tobie lubię. I co ty lubisz we mnie.
Piotr: Lubię, jak czekasz z kolacją.
Magda: I jak wstaję razem z tobą, by ci zrobić śniadanie?

– Jest Pani wyjątkową kobietą.

Piotr:
Też tak uważam.
Magda: Wiem, że dla ciebie jest ważne, gdy razem jemy. Kiedy Piotr wpada niespodziewanie w ciągu dnia, w popłochu robię też obiad, żeby nie musiał jeść gdzieś w mieście. Już się nauczyłam, czego oczekuje od kobiety śląski mężczyzna (śmiech).
Piotr: Nie jestem takim starym Ślązakiem, który oczekuje za dużo.
Magda: Ale przyjemnie ci, gdy nakrywam do stołu? A ja robię to z radością. Wiem, że ciężko pracujesz i chcę ci pomóc, jak mogę.
Piotr: Byłbym niespełna rozumu, gdybym tego nie doceniał.

– Niektórzy mężczyźni sądzą, że im się wszystko należy?

Piotr:
Ja nie. Nic mi się nie należy. Na wszystko trzeba zapracować. A wspólne życie składa się z takich drobiazgów. Kiedy ktoś wstaje ze mną o świcie, chociaż nie musi. Kiedy czeka z kolacją w piekarniku. Kiedy zawsze się cieszy na mój widok. Moja mama zawsze wstawała o 3.20, bo ojciec o 4.30 miał pociąg, którym jechał do pracy. Tylko mój ojciec nigdy tego od mamy nie wymagał. Podobnie jest ze mną.

– I trafił Pan na kobietę, która traktuje swojego mężczyznę podobnie, chociaż sama jest aktorką, warszawianką i pewnie była rozpieszczana przez rodziców?

Magda:
Nie byłam rozpieszczana, wręcz przeciwnie. Mama wychowywała mnie sama, bo ojciec się z nią rozszedł. Miałam wtedy sześć lat. Moje dzieciństwo nie było idylliczne, chociaż osoby z zewnątrz sądziły, że córka Czesława Wołłejki, w którym kochała się większość kobiet w Polsce, ma wszystko, czego zapragnie. A ja pamiętam, jak płakałam przy figurce Kaczora Donalda, bo mama powiedziała: „Kochanie, nie mogę teraz ci go kupić, może w przyszłym miesiącu”.
Piotr: Może i dobrze, że ci go nie kupiła, bo co byś z nim teraz zrobiła? (śmiech).
Magda: Nie było jej łatwo finansowo, mimo że była też aktorką. 
Piotr: Artystyczna rodzina. Co ja tu robię?
cdn...

źródło Viva

2007-12-11 21:43:01 skomentuj (2)
Streszczenia odc. 948-952 (01-05.10.)


Odcinek 948 - poniedziałek 01.10.



Anna opuszcza klub Zygi niezauważona przez Kacpra. Kacper domaga się numeru telefonu do ojca. Dzwoni i umawia się z nim. Tymczasem Max prosi Zygę, żeby go wybawił z opresji. Zyga ma zadzwonić i wywołać go ze spotkania. W restauracji Kacper wypytuje ojca o przeszłość, o jego żonę, dzieci. Nawet Zyga nie rozumie postępowania Anny, która tkwi w swoim uporze. Kinga obawia się utraty pracy w "Kredensie". Matka sugeruje, żeby przestała w ogóle pracować, tylko zajmowała się domem.

Odcinek 949 - wtorek 02.10.

Zbyszek jest sam w domu. Dzieci poszły na spacer z byłą żoną Olgierda. Marysia nie kryje niechęci do gospodarza, który proponuje, żeby zaczekała i wychodzi z domu. Po jego powrocie zaczynają rozmawiać spokojniej. Kacper jest niezadowolony, gdy Teresa telefonuje do Anny. Niestety Anna nie chce odbierać jej telefonów. Irek odbiera wynik badania nasienia. Uradowany oznajmia Tamarze, że mogą mieć dzieci.

Odcinek 950 - środa 03.10.



Teresa stara się przekonać Annę, że Kacper jej wybaczy. Trochę to potrwa, ale w końcu zrozumie i pogodzą się, ponieważ Anna przez te wszystkie lata odkupiła winy. Anna postanawia wymóc na Teresie obietnicę, żeby do niczego Kacpra nie przekonywała. Marysia relacjonuje Laurze przebieg rozmowy ze Zbyszkiem. Przestała go już traktować jak bezdusznego, zapatrzonego w siebie człowieka. Frączak uprzedza Ryszarda, że złoży mu wizytę.

Odcinek 951 - czwartek 04.10.

Wojdat z niedowierzaniem patrzy na Teresę opowiadającą o ojcu Kacpra. Odkrył w życiorysie Anny nazwisko Józefa Miszczuka, ale jeszcze nie wie, jaki związek łączył ją z bezwzględnym funkcjonariuszem służby bezpieczeństwa. Agnieszka jest niezadowolona z powodu wyjazdu Tomka. Stara się wytłumaczyć mu swoje stanowisko, jednak Tomek patrzy na awans zupełnie inaczej niż ona. Widząc, jak bardzo Jola tęskni za synem, Marek proponuje, żeby zabrać Adasia do domu i zatrudnić opiekunkę.

Odcinek 952 - piątek 05.10.

Matka Joli jest oburzona tym, że Jola na zawołanie zmienia plany i chce natychmiast wracać do Warszawy. Gdy okazuje się, w jakim celu producent wezwał Jolę, dziewczyna wybucha złością. Teresa coraz bardziej obawia się, że odkrycie prawdy może być zbyt brutalne dla Kacpra, i rozmawia o tym z Marysią. Tymczasem u Józefa zjawia się Zyga. Prosi go, żeby wyznał Kacprowi prawdę o sobie. Opowiada o podstawionym agencie, który wcielił się w rolę ojca Kacpra. Józef jest ciekawy, kto zgodził się odegrać tę rolę.

2007-09-30 18:41:00 skomentuj (2)
Streszczenia odc. 943-947 (24-28.09)


Odcinek 943 - poniedziałek 24.09

Kinga jest zaniepokojona sytuacją w "Kredensie". Nieznajomy dał Czarkowi wizytówkę. Twierdził, że jest pełnomocnikiem właściciela lokalu i nakazał jego zamknięcie. Kinga wydzwania do Łukasza, ale bez skutku. Karol obawia się, że to może być sprawka Łukasza. Kinga broni Łukasza, ale wie, że Karol może mieć rację. Teresa ma spore wątpliwości, co do tożsamości ojca Kacpra, ponieważ nie wierzy w słowa Zygi.

Odcinek 944 - wtorek 25.09

Zięba jest zaskoczony nagłym przyjazdem Zbyszka. Wychodzi na jaw, że Zbyszek wie o śmierci żony. Olgierd ma żal do Julki, bo zataiła przed nim fakt, że kontaktuje się z ojcem. Kinga szuka Łukasza. Karol podejrzewa, że Łukasz zrobił im głupi żart. Tymczasem Kinga bierze od Czarka wizytówkę i telefonuje do Hulewicza, który jednocześnie prowadzi rozmowę z jakimś tajemniczym rozmówcą. Kacper długo się zastanawia nad tym, co się wydarzyło. Postanawia jechać do Anny, licząc na to, że wreszcie usłyszy prawdę.

Odcinek 945 - środa 26.09

Teresa dzieli się z Marysią problemami. Obie przyjaciółki mają sobie wiele do opowiedzenia. Teresa głęboko przeżywa wizytę ojca Kacpra, Marysia bardzo zbliżyła się do Olgierda po śmierci jego siostry i teraz żyje jego sprawami. Olga oznajmia Stefanowi, że chce się z nim rozstać. Kategorycznie domaga się formalnego zakończenia małżeństwa. Zamierza uporządkować swoje życie. Kacper nie zastaje matki w domu. Poszukiwania zaczyna od wizyty w klubie Zygi.

Odcinek 946 - czwartek 27.09

Kindze udaje się dodzwonić do Łukasza. Umawiają się w "Kredensie". Dopiero tu chłopak dowiaduje się, o co chodzi. Zamierza wyjaśnić nieporozumienie dotyczące przyszłości restauracji. O wszystkim opowiada Kice. Przerażona Teresa nie może się pogodzić z tym, że Kacper odrzuca matkę i niszczy jej zdjęcia, żeby na zawsze usunąć ją ze swojego życia. Teresa domaga się, żeby Kacper opowiedział jej szczegółowo o tym, co się wydarzyło podczas spotkania z Anną.

Odcinek 947 - piątek 28.09

Kacper planuje uroczystość weselną. Zamierza w specjalny sposób zaprosić ojca i jego rodzinę. W tym celu musi skontaktować się z Zygą, aby uzyskać adres i numer telefonu do ojca. Obserwując zachowanie Agnieszki, Łukasz domyśla się, że między nią a Tomkiem coś się popsuło. Agnieszka zwierza się Łukaszowi ze swoich problemów. Jacek jest coraz bardziej osłabiony. Lekarz namawia go do współpracy i wiary w osiągnięcie oczekiwanych efektów. Niestety Jacek jest na granicy załamania.

2007-09-30 15:55:01 skomentuj (1)
Streszczenia odc. 938-942 (17.-21.09.2007r.)


Odcinek 938- poniedziałek 17.09



Teresa zarzuca Zydze, że ją okłamał. Jest wściekła, bo do tej pory miała do niego pełne zaufanie. Kinga z Karolem przyjeżdżają do Jolki prosić ją, żeby została matką chrzestną Ali. Po tym gdy rozstały się w "Kredensie", Kinga bardzo się denerwuje przed tą wizytą. Obawia się reakcji Joli. U Marysi zjawia się Laura. Po wysłuchaniu szczegółowej opowieści o tragedii w rodzinie Olgierda Laura postanawia działać natychmiast. Od razu orientuje się, że z Julią dużo trudniej będzie się porozumieć niż z jej bratem.

Odcinek 939- wtorek 18.09

Irek rozważa możliwość zakupu nowego samochodu. Tamara obawia się, że mąż przestał się nią interesować. Irek wyjaśnia, o czym myśli. Kupno auta staje się tematem numer jeden w redakcji. Teresa próbuje się czegoś dowiedzieć od kamieniarza, który wykonał pomnik Romana Ostrowskiego. Bez skutku. Gdy jednak Teresa zaczyna straszyć go policją, robotnik okazuje zdenerwowanie, jakby się czegoś bał. Łukasz coraz częściej myśli o ojcu. Zbliża się termin przeszczepu. Jacek jest bardzo słaby fizycznie i psychicznie.

Odcinek 940- środa 19.09



Od kiedy Teresa odkryła, że Kacper jest oszukiwany, sama go okłamuje. Źle się z tym czuje, gdyż zataja przed ukochanym wszystko to, czego się dowiaduje od Wojdata. Teresa zdaje sobie sprawę z tego, jak Kacper zareaguje na te informacje. Marysia namawia, żeby Teresa opowiedziała mężowi o kłamstwach Anny i Zygi. Projekt kościoła, wykonany przez Irka, zostaje zatwierdzony przez biskupa. Irek podpisuje umowę. Jest szczęśliwy, że jego projekt okazał się najlepszy.

Odcinek 941- czwartek 20.09

Wiadomość, że we wskazanym grobie nie leży ojciec, przewraca uporządkowane życie Kacpra Szpunara o sto osiemdziesiąt stopni. Słowa Teresy robią na nim ogromne wrażenie. Z każdą chwilą poznając nowe, nieznane fragmenty z życia Anny i swojego, Kacper jest coraz bardziej wzburzony. Teresa wyznaje, że początkowo chciała mu zrobić niespodziankę, ale sprawy wymknęły się spod kontroli. Kacper wzywa Zygę, domaga się wyjaśnień. Nazajutrz Zyga przedstawia mu ojca.

Odcinek 942- piątek 21.09

Zyga zostawia obu mężczyzn i wycofuje się. Rzekomy ojciec wspomina Annę. Doskonale odgrywa rolę. Wypytuje o Łukaszka. Kacper jest wzruszony. Zadaje coraz więcej pytań. Chce wiedzieć wszystko. Dzięki temu dowie się wreszcie, kim jest. Po wyjściu gościa Kacper rozkleja się zupełnie. Teresa zastaje go kompletnie pijanego. Po ceremonii chrztu Ali, goście wracają do domu na przyjęcie. Cała rodzina Kingi zasiada do stołu. Kinga korzysta z okazji, żeby szczerze porozmawiać z Jolką. Dochodzi do pojednania przyjaciółek.

2007-09-17 13:35:41 skomentuj (0)
Streszczenia odc. 933-937 (10.-14.09.2007r.)


Odcinek 933- poniedziałek 10.09



Teresa i Kacper cieszą się zwykłym, codziennym życiem. Wspominają ślub w więzieniu. Mężczyzna po raz kolejny prosi Teresę o rękę proponuje ślub kościelny. Niespodziewanie zjawia się u nich Anna. Łukasz dopytuje się w redakcji o Kikę. Olgierd telefonuje do Marysi. Jest bezradny w obliczu cierpienia dzieci nie potrafi ich pocieszyć. Tamara proponuje Łukaszowi przeprowadzkę na czas remontu.

Odcinek 934- wtorek 11.09

Marysia ma trudności z pocieszeniem sierot. Nie poddaje się jednak i w końcu udaje jej się uspokoić siostrzeńców Olgierda. Anna odwiedza Halinę. Rozmawiają o Kacprze, o jego poszukiwaniach, nadziejach. Kobieta jest przekonana, że Kacper poczuje się jak w pułapce, gdy się dowie, czyim jest synem. Determinacja Anny przeraża Halinę. Kika zjawia się u Łukasza w domu. Oboje obawiają się swoich uczuć

Odcinek 935- środa 12.09



Kika tłumaczy Łukaszowi, że chciała się przekonać, czy mu na niej zależy. On wyjaśnia, dlaczego bał się z nią spotkać. Żadne z nich nie chce wyjawić swoich uczuć. Kika wychodzi z "Kredensu". Chwila rozmowy z Gaworową uświadamia Łukaszowi, że kocha Kikę i chce walczyć o jej miłość. Znajduje zapłakaną Kikę przed restauracją. Teresa ze wzruszeniem ogląda w telewizji zaproszenie na jej ślub z Kacprem. Kika proponuje Łukaszowi, aby zamieszkał u niej na czas remontu. Julka dzwoni do ojca.

Odcinek 936- czwartek 13.09

Wszyscy gratulują Agnieszce i Tomkowi sukcesu, który odniósł ich artykuł o fałszerzu. Oboje zostali uhonorowani upominkami od komendanta policji. Proboszcz, który dzięki nim odzyskał obraz, zjawia się ze specjalnym zaproszeniem. Marysia robi, co może, żeby przekonać do siebie Julkę. Doskonale rozumie, co dziewczynka odczuwa po śmierci matki. Olgierd zastanawia się nad prawną sytuacją dzieci. Najchętniej by je adoptował, ale musiałby najpierw uzyskać zgodę ich ojca. Józef słyszy w radiu ogłoszenie o ślubie Teresy i Kacpra

Odcinek 937- piątek 14.09

Teresa jest w szoku po informacjach, które usłyszała od Wojdata. Nie może uwierzyć, że Anna mogła kiedykolwiek siedzieć w więzieniu, a na dodatek w takim miejscu urodzić syna. Julia buntuje się przeciwko wszystkim. Maria prosi o pomoc Laurę. Jest przekonana, że kobieta znajdzie sposób na pocieszenie Olgierda i jego siostrzeńców. W domu Kingi i Karola trwa dyskusja na temat chrzcin Ali. W "Samym Życiu" ukazuje się wielkie ogłoszenie ślubne Teresy i Kacpra, ponadto radio i telewizja publikują zaproszenia.

2007-09-11 00:19:11 skomentuj (13)


     
księga gości

2007
grudzień
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty


Multimedia
Video

Obsada
Aktorzy w tv

Nasze wywiady
03.08.2005r. - wywiad z Beatą Kawką
20.04.2005r. - wywiad z Joanną Węgrzynowską

O aktorach
Oficjalna strona Elżbiety Jędrzejewskiej - czyli serialowej Edyty
Oficjalna strona Piotra Polka - czyli serialowego Ryszarda
Oficjalna strona Sambora Czarnoty - czyli serialowego Tomka
Nieoficjalna strona Marzeny Trybały - czyli serialowej Laury
Oficjalna strona Anety Todorczuk Perchuć - czyli serialowej Agnieszki
Oficjalna strona Joanny Węgrzynowskiej - czyli serialowej Beaty

Dyskusje
Nasze forum dyskusyjne

Scenariusz
Arkadiusz Borowik
Agnieszka Pyzel
Piotr Jachowicz
Dariusz Banek

Reżyserzy
Maciej Pieprzyca
Wojciech Pacek
Wojciech Nowak
Kinga Lewińska
Jacek Sołtysiak
Maciej Dejczer
Wojciech Pacyna
Agnieszka Olejnik
Radosław Hendel
Bruno Borchólski

Obsada
Olin Gutowski Grzegorz Kubiak
Beata Kawka Tamara Leszczyńska
Beata Kawka Donata Leszczyńska
Monika Krzywkowska Teresa Jankowska
Przemysław Sadowski Kacper Szpunar
Aneta Todorczuk-Perchuć Agnieszka Augustynek(później Dunin)od odcinka 337
Magdalena Kumorek Agnieszka Augustynek -potem Dunin (w odcinkach 0-336) w odcinku 337 gra samą siebie
Krzysztof Stelmaszyk Paweł Dunin
Dariusz Wnuk Łukasz Dunin
Ireneusz Czop Przemysław Woliński
Edyta Olszówka Maria Majewska
Bartłomiej Świderski Leszek Retman
Stanisława Celińska Janina Kubiak(później Michalak)
Jan Kociniak Lucjan Michalak
Tomasz Błasiak Jarosław Kubiak
Monika Jarosińska Jolanta Pastusiak
Krzysztof Banaszyk Mirosław Kubiak
Damian Walczak Maciek Kubiak
Monika Bolly Anita Kubiak
Ewa Błaszczyk Elżbieta Rowicka
Tomasz Dedek Henryk Rowicki
Magdalena Smalara Kinga Gawor
Natalia Rybicka Agata Rowicka

W pozostałych rolach
Marek Kałużyński Zbigniew Karski (ojciec Julii i Wojciecha)
Adrianna Chlebicka Julia Karska (siostrzenica Olgierda Zięby)
Peter Lucas Jacek Stępiński
Katarzyna Chrzanowska Monika
Anna Kociarz Paulina (barmanka w klubie Zygi)
Halina Łabonarska profesor Izabela Jaworska
Andrzej Zaorski Dariusz Baranowski
Magdalena Ostolska Wioletta Sosnecka (biologiczna matka Małgosi Kornackiej)
Robert Wrzosek Jan Czerwiński (biologiczny ojciec Małgosi Kornackiej)
Stefan Popkowski Adrian Grzelka (Adek)
Ada Fijał Magdalena Kruszyńska (była żona Ireneusza Skalskiego)
Wojciech Duryasz Wiesław Przełęcki
Wojciech Cygan Wacław Malwina (szef kuchni w Cafe "Kredens")
Jacek Chmielnik Wiktor Wojdat (dziennikarz w redakcji gazety "Samo Życie")
January Brunov Adam Sokół (dawny kolega Donaty Leszczyńskiej z czasów studenckich)
Anna Obrec Karolina Bernsztajn
Anna Kordus Małgosia Kornacka (od odcinka 571)
Barbara Brylska Celina Żmuda
Stanisław Mikulski Zygmunt Żmuda
Żanna Gierasimowa Miśka(właścicielka agencji towarzyskiej)
Robert Ostolski Mateusz Węgrzyk "Sandał"
Maria Rybarczyk Amelia Pabisiak(żona Władysława)
Sambor Czarnota Tomasz(nowy redaktor Samego Życia)
Ireneusz Machnicki - komisarz Waldemar Chrust(pada także inne imię bohatera: Adam)
Joanna- Węgrzynowska Cybińska Beata(aktorka która udaje Teresę)
Halina Bednarz Renata Augustynek
Piotr Polk Ryszard Majewski
Karina Kunkiewicz Iwona Daniluk
Joanna Jędryka Helena Wolińska(matka Przemka)
Tomasz Gęsikowski starszy aspirant Niedzielski
Ewa Decówna Urszula Borowiak(matka Marysi i Marty)
Janusz Bukowski Zygmunt Woliński(ojciec Przemka)
Arkadiusz Borowik Bogdan(pacjent szpitala psychiatrycznego)
Dorota Dąbrowska Zofia Poniemirska(pierwsza żona Pawła,matka Łukasza)
Witold Dębicki Władysław Fabisiak
Marek Frąckowiak Jerzy Augustynek
Ewa Kania Lena(pielęgniarka w szpitalu psychiatrycznym)
Magdalena Kuta mecenas Sylwia Achmatowicz(przyjaciólka Anity)
Dawid Łepkowski Krzyś Rowicki
Wojciech Medyński Piotr Markowski
Magdalena Różczka Julita Korzeniewska
Julia Sałgut Kasia Dunin(córka Agnieszki)
Jacek Rozenek Marek Szafrański
Sławomir Pacek Ireneusz Skalski
Małgorzata Niemirska Anna Szpunar
Arkadiusz Smoleński Kamil Cieplak
Barbara Sołtysik siostra Matylda
Monika Stefaniak Małgorzata Adamek
Marzena Trybała Laura Starska
Robert Więckiewicz Karol Młynarczyk
Grzegorz Wons Sławomir Ratajczak
Sylwia Wysocka Marta Ignis
Maciej Zakościelny Antek Knapik
Krzysztof Kołbasiuk Jerzy Markowski
Elżbieta Kijowska Malina Markowska(matka Piotra)
Krzysztof Kiersznowski Alfred Knapik
Marek Kalita Olgierd Zięba
Elżbieta Jędrzejewska Edyta Kamińska
Jan Jankowski Ludwik "Zyga"
Joanna Jeżewska dr Olga Frączak
Artur Janusiak Mariusz, pracownik ochrony w redakcji Samo Życie
Borys Jaźnicki Czarek( barman w Cafe "Kredens")
Krzysztof Janczar Edward Leński
Barbara Dziekan Hanna Pastusiak (matka Jolki)
Barbara Baryżewska Kazimiera(opiekunka Kasi Dunin)
Aleksandra Żak Małgosia Kornacka(w odcinkach 5-310)
Grzegorz Gadziomski Andrzej Kornacki
Beata Ścibakówna Barbara Żmuda-Kornacka
Magdalena Zawadzka Danuta Jankowska(matka Teresy)